Po raz pierwszy na tym wyjeździe użyłem klapek na oczy, bo stwierdziłem, że należy mi się w końcu trochę więcej snu. To spowodowało, że wróciłem do życia dopiero po wpół do ósmej, zdecydowanie późno. Na zewnątrz niebo było całkowicie zachmurzone i chociaż ciepło, to bokiem przechodził jakiś deszcz. U mnie na kempingu Trhovky na szczęście było sucho.
Włączyłem ultraszybki tryb pakowania. Wczoraj nie kupiłem sobie śniadania i teraz nawet okazało się to przydatne, bo kupienie gotowca w pobliskim barze skutecznie przyspieszyło wyjazd.
05 lipca 2022
04 lipca 2022
biorę osę na klatę
Poranek bez podjazdu… no, kto pamięta, kto? Tak. Poranek bez podjazdu – porankiem straconym! To oczywiście prawidłowa odpowiedź. Nie inaczej było i w poniedziałek, przy czym stromy podjazd (czasami wręcz z wypychem Gertrudy stromo pod górę) zdarzył mi się tym razem już na kilku pierwszych kilometrach, kiedy trzeba było opuścić kemping Stworzydła, położony w dole przełomu Sazawy.
03 lipca 2022
z Moraw do Czech, na końcu Stworzydła
To uczucie, kiedy budzisz się rano, wokół grają już świerszcze, jest piękne słońce, lekki zefirek, nikogo wokół… tak właśnie zaczęła mi się pierwsza niedziela wyjazdu. Bajka, no nie? Wczoraj po ciemku nie dostrzegłem stawu, nad którym nocowałem. Okazało się, że Górny Staw Borszowski wziął sobie i bezczelnie wysechł. A ja, co ciekawe, spałem na terenie prywatnym, o czym dziś jasno mówiła tabliczka obok, a której w ciemnościach nie miałem prawa zauważyć. Pech!
02 lipca 2022
morawski pump track
Pierwszy nocleg na tej trasie i od razu na dziksa. No proszę państwa! Wokół cisza jak makiem zasiał, nad stawem porozstawiani wędkarze. Z dala od domów i miejskiego zgiełku. Nic, tylko wypoczywać. Ale nie, muszę się zwijać, bo droga daleka a harmonogram napięty jak rzadko.
01 lipca 2022
dni wyprawy liczone od zera
Komu w drogę, temu burze i pagórki. Na tej eskapadzie raczej prosto nie będzie. Rok temu mój syn Mateusz powiedział, że bardzo chciałby pojechać ze mną do Paryża, bo w odróżnieniu od planowanej przeze mnie od lat trasy do Rumunii, ta wydaje się w miarę płaska i powinien sobie poradzić. Nic bardziej mylnego! Znacznie ważniejsza od wysokości bezwzględnych bywa na wycieczce rowerowej suma przewyższeń, czyli innymi słowy, ile metrów różnicy poziomów złapiemy na podjazdach. No to jadymy!
17 sierpnia 2021
Alpe Adria Bonus Pack, czyli jak wracałem koleją przez Lublanę
Ostatnim wieczornym pociągiem docieram do Lublany. Nie jest do długi odcinek, raptem może jakieś 130 kilometrów. Na granicy zapada zmrok, dzięki czemu widać, jak pięknie pakuję się w samo centrum burzy. Mniej więcej na wysokości Postojny leje na całego, jakby cała woda świata wylewała się z wiader na pociąg, którym właśnie jadę.
16 sierpnia 2021
ostatnie kilometry do Rijeki
Topografia półwyspu Istria wcale nie ułatwia mi dotarcia do celu. Wschodnia część jest bardziej wypiętrzona i górzysta, a przecież to tę część trzeba pokonać, chcąc dostać się do dworca w Rijece. Różnice poziomów, które w Limskim Kanale potrafiły mieć sto metrów, wydają się niczym w porównaniu z trzystumetrowymi ścianami na wschodzie. Ostatnie sześćdziesiąt kilometrów będzie wyzwaniem okraszonym niezapomnianymi widokami.
Subskrybuj:
Posty (Atom)