środa, 1 lipca 2020

pozdrawiamy Karkonosze

Spało się znakomicie. Około ósmej doszliśmy do wniosku, że najwyższy czas ruszyć się z wyra i przygotować do drogi. Okienko barowe na kempingu było nadal zamknięte, a ja miałem ochotę na jakieś śniadanie na ciepło. Na szczęście przed wyjazdem pani jednak dotarła na miejsce i otwarła przybytek. Zamówiłem sobie parkę (parówkę) i powróciłem do pakowania.

wtorek, 30 czerwca 2020

kurs na Skalne Miasta

Nazajutrz już przed dziewiątą byliśmy w trasie. Trochę wkręcili nas właściciele stancji, mówiąc, że rano do 850 musimy opuścić pokój. Cóż z tego, kiedy właścicielka przyszła już kwadrans po ósmej i dała dziesięć minut na wyjazd. Chcąc nie chcąc, musieliśmy prędko spakować się i ruszyć w drogę. Plus był taki, że przy dobrej pogodzie mieliśmy niezłą okazję, by nadrobić wczorajsze braki. A pogoda nam sprzyjała tego dnia.

poniedziałek, 29 czerwca 2020

wzdłuż granicy do Kotliny Kłodzkiej

Drugi dzień miał rozpocząć się deszczowo i tak też było. Wykresy pogodowe mówiły, że przestanie padać o jedenastej, dlatego nie spieszyliśmy się z pakowaniem. Niestety, zaciągnęło się na dobre i deszcz nie zamierzał odpuścić. Trzeba było wdrożyć plan B, czyli ubrać się przeciwdeszczowo i wyruszyć w dalszą drogę.

niedziela, 28 czerwca 2020

pograniczem do Gdyni, czas zacząć!

Dzień pierwszy. Jedziemy. Nie mogę uwierzyć, że to się dzieje. Kolega Jurek dojechał punktualnie, więc o założonej godzinie jesteśmy gotowi do drogi. Dziś przed nami „przeciętna” stówka, więc jeśli nie będzie niespodzianek, powinniśmy zdążyć przed zmrokiem…

sobota, 6 czerwca 2015

do domu!

Kolejny dzień znów powitał mnie krystalicznie czystym niebem. Już o poranku temperatura oscylowała wokół dwudziestu stopni, wszędzie było czuć, że lato kalendarzowe to już tylko formalność. Zwinąłem namiot, zrobiłem kilka pamiątkowych zdjęć i w drogę. Już na moście nad jeziorem minęła mnie grupa około pięćdziesięciu rowerzystów i rowerzystek w wieku licealnym. Najwyraźniej nie tylko ja wykorzystywałem weekend i sprzyjającą pogodę do ruchu na świeżym powietrzu.

czwartek, 4 czerwca 2015

Sielpia dudniąca weekendem

Kolejny poranek przywitał mnie bezwietrznym upałem i spokojem na drogach. Był czwartek, Boże Ciało. Wyjechałem. Na rogatkach Żyrardowa spotkałem sporą grupę rowerzystów w różnym wieku, którzy postanowili wykorzystać weekend na pętelkę po Mazowszu. Jechałem nawet parę kilometrów z nimi, wzbudzając przy tym zaciekawienie i potok pytań. Skąd? Dokąd? Jak długo w drodze, jak często takie wyjazdy i inne takie tam. Chwilę później nasze drogi już się rozeszły i gnałem z wiatrem samotnie, lasem.

środa, 3 czerwca 2015

w drogę powrotną

Drugi dzień konferencji zakończył się około południa. Szybki obiad i w drogę, tym bardziej, że pogoda rewelacyjna i trochę do przejechania jednak jest. Na środę zaplanowałem sobie jakieś siedemdziesiąt kilometrów rozgrzewki i nocleg na campingu Oryszew.