15 sierpnia 2021

wschodnia Istria to nie taka bułka z masłem

Wszystko, co dobre, szybko się kończy. Leżenie plackiem na plaży kończy się czasem jeszcze szybciej. Początkowo planowałem zostać w kompleksie Štoja cały weekend, jednak ostatecznie ograniczyłem się do soboty, bo słońce spiekło mnie jak bekon do jajecznicy i nie wyobrażałem sobie co by było po drugim takim dniu. Wystawianie się na jego promienie w kolejnym dniu może być co najwyżej proszeniem się o kłopoty. Pozostaje tylko spakować się i ruszyć w dalszą podróż.

13 sierpnia 2021

zgarniam Pulę promieni słonecznych

Wieczorem poprzedniego dnia na Zelenej Lagunie poznałem bardzo miłą i uczynną rodzinę ze Świdnicy. Wstępnie, moje założenia były inne: zaczepienie się tutaj na kilka nocy i po prostu wypoczynek na słońcu. Skutecznie odstraszyła mnie jednak cena za dobę, a pomogło również to, że plaża daleka od ideału, a znajomi też zwijali się następnego dnia.

12 sierpnia 2021

Istria dokładnie taka, jaką pamiętam

Tytuł tego posta jest nieco przewrotny, bo nasuwa raczej pozytywne konotacje, a ja wcale nie mam wrażeń pozytywnych, wręcz przeciwnie! Półwysep jak był zepsuty moralnie, tak moim zdaniem jest nadal. I nie chodzi mi absolutnie o plaże czy ośrodki FKK, bo to nie jest moralne zepsucie. Chodzi o podejście do klienta oraz oczywiście o ceny. Ale o tym za chwilę.

11 sierpnia 2021

meta Alpe Adria, a ja kręcę dalej

Do mety szlaku Alpe Adria zostało mi jakieś dwanaście kilometrów po bardzo płaskim terenie. Pozbierałem się sprawnie i przed dziewiątą byłem już w trasie. Tego dnia najtrudniejszym odcinkiem miał okazać się Triest – jak mawiam: europejskie San Francisco: port a zarazem miasto, położone na stromo opadającym do morza brzegu. Słowem: golgota rowerzysty.

10 sierpnia 2021

ciało Italia!

Wtorek, 10 sierpnia to pierwszy dzień w moim życiu, w którym, pchany (a może ciągnięty?) wyłącznie siłą mięśni, dotarłem do granicy włoskiej, i to wcale nie najkrótszą drogą. Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie każda kolejna granica w Europie to jakiś swoisty next-level. Czy powód do dumy? Nie, może nie aż tak. Ale na pewno kolejny poziom, jakieś trofeum.

09 sierpnia 2021

rajd po Karyntii, czyli słoneczna (lepsza) strona Alp

W okolicy Villach skręca się dość ostro w prawo, na zachód, po czym pozostaje jakieś dwadzieścia parę kilometrów do włoskiej granicy. Poniedziałek w porównaniu z dniem wczorajszym to iście relaksacyjny zjazd z Wysokich Taurów, najpierw w dół, z biegiem rzeki Möll, później Drawy i tak aż do Villach. Potem jest pod górkę, ale znów w górę rzeki (tym razem Gail) więc bez szału i nawet w końcówce dnia ten odcinek nie stanowi problemu.

08 sierpnia 2021

nikt nie mówił, że będzie lekko

Gdy uprawiasz dowolny rodzaj turystyki albo sportu, zapewne znasz to uczucie, kiedy rano wstajesz i wiesz, że czeka cię najtrudniejszy dzień całego wyjazdu. Nie chce ci się wtedy wstawać i mimowolnie szukasz sposobu, jak odsunąć od siebie ten problem. A kiedy niechęć dodatkowo wzmacnia niepewna pogoda, jest już praktycznie przewalone. Dziś rano jest dokładnie tak: chłodno, poranne niebo dosyć szczelnie zasnute chmurami i tylko prognozy w miarę pocieszające.