Czwartek. Wyjeżdżam wcześnie, bo jeszcze przed dziewiątą. Jest słonecznie i ciepło. Ja już po śniadaniu i w pełni gotów do drogi, więc te sto pięćdziesiąt zaplanowanych kilometrów do Oregonu nie może się nie udać. Dziś muszę nadgonić czas i dać sobie szansę wyrobienia się na lot powrotny. Jeszcze wówczas nie mam pojęcia, jak bardzo tego dnia moje plany się posypią, ale… po kolei.
19 czerwca 2025
18 czerwca 2025
Waszyngton, the Evergreen State
Stany Zjednoczone to ogromny kraj. Są takie dni podczas wyprawy, kiedy nie dzieje się nic, tylko jedziesz i jedziesz. Myślisz wtedy o pokonaniu jak najdłuższego dystansu i to wszystko, czego oczekujesz. Dziś miał być taki właśnie dzień, a jednak okazało się, że kilka ciekawostek po drodze i tak się trafiło. W końcu sam stan Waszyngton z północy na południe mierzy niemal tyle co Polska.
17 czerwca 2025
Cholernie Dobra Kawa, pickup i fabryka dynamitu
To już wtorek. To dzień, który na ogół przypada po poniedziałku. Nie licząc soboty, dla mnie trzeci dzień jazdy. Kręcę się i kręcę wokół aglomeracji Seattle, a kilometrów jakoś nie przybywa – póki co raptem sto czterdzieści. Biedniutko, pora to zmienić! Dlatego od dziś nie będzie zwiedzania, tylko trasa i jeszcze raz trasa. Przez trzy kolejne dni.
16 czerwca 2025
Microsoft Office? Nieee… Microsoft Twin Peaks!
Długo mi zeszło rano. Wciągnąwszy w hotelu Red Lion nieszczególnie dobre śniadanie i nielimitowaną kawę, które amerykanie mają zawsze w cenie, o wpół do dwunastej pojawiłem się na trasie. Niedostatki dla ciała miał mi wynagrodzić cel dzisiejszego etapu, czyli uczta dla ducha. Każdy fan serialu Twin Peaks o tym marzy i nie, moi drodzy, nie jest to siedziba Microsoftu. Tyle folku w pigułce, a teraz szczegóły.
15 czerwca 2025
miejsca Twin Peaks, pierwsza odsłona
W okolicach południa poszedłem odebrać Gertrudę. Pan z serwisu powiedział, że co prawda nie miał takich pasujących uszek do bagażnika Crosso (jak mógł nie mieć części do polskiego bagażnika, no jak?) ale zrobił co się dało, tzn. dorobił ekstra blaszkę i dociągnął ją śrubami, więc powinno to dojechać do LA.
zwiedzam Seattle
Niedziela miała być pierwszym dniem w całości poświęconym na kręcenie pedałami po Stanach. Zaczęło się oczywiście z poślizgiem, ale tym razem miałem to uwzględnione w planie podróży i zupełnie jakoś mi to nie przeszkadzało.
14 czerwca 2025
lecę bo chcę, a Trudzia piętnaście godzin w powietrzu
W sezonie 2025 wyruszam w podróż życia! W wyprawę marzeń, gdzie wszystko ma być naj: najdalszy zakątek globu, najdłuższy urlop, najbardziej znane miejsca, najdłuższa trasa rowerem, najdłuższy urlop… ach, długo jeszcze tak można wyliczać. Cel jest jasny i ambitny jak nigdy dotąd: przejechać rowerem zachodnie wybrzeże USA. Jesteście ciekawi tych przygód? To zapraszam do śledzenia kolejnych odcinków z serii Pacyfikacja 2025.
Subskrybuj:
Posty (Atom)