06 sierpnia 2012

gdzie Bug płynie na północy

Wstałem skoro świt. Nocą przeszła kolejna burza, więc powietrze było rześkie, ale nie zimne. Jak się później okazało, miał to być najcieplejszy dzień wyprawy. Cel na dziś: województwo podlaskie.

Dzień rozpocząłem od poszukiwań elementów twierdzy brzeskiej, z których najlepiej zachowany znajduje się ponoć w Koroszczynie. Ponoć, bo niestety go nie znalazłem. Oznakowania w terenie nie ma żadnego, a mapy tego miejsca są mizerne. Poszukiwania skończyły się dla mnie babraniem w mokrym i głębokim piachu, utracie sił i cennej godziny z życia. Dałem sobie spokój i wróciłem na ukochany asfalt.
Zanim dotarłem do granicy województwa, zatrzymałem się na chwilę w Pratulinie – sanktuarium męczeństwa unitów podlaskich, o którym wspominał unicki proboszcz z Kostomłotów. Tu w 1874 roku poległo trzynastu parafian unickich, broniących się przed rusyfikacją i wcieleniem diecezji chełmskiej do struktur rosyjskiego kościoła prawosławnego.
Ostatni punkt programu w województwie lubelskim to oczywiście Janów Podlaski i jego słynna stadnina. Zatrzymałem się tu tylko na krótko, by zerknąć na wspaniałe zwierzęta i popatrzeć, jak to tu naprawdę jest, bo wcześniej znałem Janów tylko z telewizji.

Już tak poza konkursem: czy wiecie, że miastami partnerskimi Janowa Podlaskiego jest - nie przesadzam - z pięć innych Janowów w Polsce i zagranicą?
Początkowo miałem plan taki, żeby przedostać się na drugą stronę Bugu promem z Gnojna do Niemirowa. Niestety, w trakcie dnia natknąłem się na informację, że prom stoi ze względu na zbyt niski poziom wód i muszę dołożyć trochę kilometrów, aż do nabliższego mostu.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza