sobota, 11 sierpnia 2012

podsumowanie wyprawy

Zgodnie z planem, wyprawę zakończyłem w Suwałkach. Odwiedziłem też większość obiektów, które miałem w planie obejrzeć. Pora zatem na małe podsumowanie.


Najpierw trochę statystyki:
  • łączna długość trasy: 900,35 km
  • łączny czas jazdy: 53h:35m:59s
  • średnia prędkość na całej trasie: 16,78 km/h
  • najlepsza średnia dzienna: 18,5 km/h
  • najgorsza średnia dzienna: 15,9 km/h
  • najwyższa prędkość chwilowa: 45,3 km/h (zjazd z Sarnak do doliny Bugu)
  • najdłuższy etap dzienny: 132,55 km (Terespol - Kleszczele)
  • najkrótszy etap dzienny: 83,32 km (nie licząc rozgrzewki Rzeszów - Łańcut)
  • liczba etapów: 8 (nie licząc rozgrzewki w dniu dojazdu)
  • przeciętna długość etapu: 97,40 km (nie licząc rozgrzewki),
  • utrata masy ciała: około 4,5 kg.

Obiekty, które planowałem odwiedzić, ale nie udało się:
  • miasto Chełm z jego podziemiami kredowymi,
  • elementy twierdzy brzeskiej na zachód od Terespola (Lebiedziew, Koroszczyn, Kobylany),
  • mizar tatarski w Lebiedziewie,
  • prom na Bugu do Niemirowa (nie kursował z powodu niskiego stanu rzeki),
  • zamek w Mielniku,
  • przysiółek Topiło w Puszczy Białowieskiej,
  • meczet w Bohonikach koło Sokółki,
  • runda wokół jeziora Wigry oraz klasztor kamedułów.
Wyprawę, z różnych przyczyn (pogarszająca się pogoda ale i względy osobiste) skróciłem o dobę, stąd na przykład brak pętli wigierskiej. Początkowo miałem zamiar wracać pociągiem w sobotę rano z Białegostoku - ostatecznie stanęło na piątku.

Wypada wspomnieć jeszcze o kosztach. Te zamknęły się kwotą rzędu tysiąca-kilku złotych i dałoby się je zdecydowanie obniżyć, gdyby wszystkie noclegi były pod namiotem i gdyby nie doszło do nieprzewidzianych wydatków na sprzęt rowerowy po drodze. Ale tego niestety nie da się do końca przewidzieć.
Obok przedstawiam rozkład, z podziałem na główne grupy.

Generalnie, wyjazd zaliczam do bardzo udanych i bardzo się cieszę, że doszedł do skutku. Udowodnił, że przy dobrze i równomiernie rozłożonych wysiłkach (przeciętnie 100km dziennie, z wieloma odpoczynkami) organizm podczas jazdy ma skłonności do regeneracji tych ułomności, które wcześniej zaczynały szwankować.
Oby tak dalej. Do zobaczenia na kolejnej wyprawie w przyszłym sezonie!

2 komentarze: