15 czerwca 2025

zwiedzam Seattle

Niedziela miała być pierwszym dniem w całości poświęconym na kręcenie pedałami po Stanach. Zaczęło się oczywiście z poślizgiem, ale tym razem miałem to uwzględnione w planie podróży i zupełnie jakoś mi to nie przeszkadzało.

14 czerwca 2025

lecę bo chcę, a Trudzia piętnaście godzin w powietrzu

W sezonie 2025 wyruszam w podróż życia! W wyprawę marzeń, gdzie wszystko ma być naj: najdalszy zakątek globu, najdłuższy urlop, najbardziej znane miejsca, najdłuższa trasa rowerem, najdłuższy urlop… ach, długo jeszcze tak można wyliczać. Cel jest jasny i ambitny jak nigdy dotąd: przejechać rowerem zachodnie wybrzeże USA. Jesteście ciekawi tych przygód? To zapraszam do śledzenia kolejnych odcinków z serii Pacyfikacja 2025.

01 maja 2023

Pierwszy Maj z ośnieżonymi szczytami w tle

Poniedziałek 1 maja, zgodnie z prognozami, okazał się najcieplejszym i najbardziej pogodnym dniem mojej majówki. Od rana ani jednej chmurki na niebie, przyjemnie ciepło, w tle daleko ośnieżone szczyty Tatr Bielańskich, aż chce się jechać dalej! Spakowałem się i koło dziesiątej byłem gotów do dalszej drogi. Plan miałem taki, by dociągnąć do Jeziora Sromowieckiego jeszcze po słowackiej stronie, bo tamtędy jest trochę bliżej. Po prostu droga tak nie zawija wzdłuż Dunajca, jak po naszej stronie.

30 kwietnia 2023

dookoła Wysokich Tatr

Drugi dzień rozpoczął się rześko, jak przystało na końcówkę kwietnia w Tatrach. Rano ledwie kilka stopni na plusie, nocą jeszcze lekki deszcz, więc suszenie namiotu i śniadanko na miejscu zajęło mi trochę czasu. Wyjazd o pustym żołądku nie miał kompletnie sensu. Wczoraj zdążyłem zrobić sobie zakupy na śniadanie a i kemping wyposażono w zgrabne wiaty z ławostołami. Suma summarum, zanim wyruszyłem, już po konsumpcji, zrobiła się prawie jedenasta.

29 kwietnia 2023

pochmurny początek majówki

Z domu wyruszyłem skoro świt samochodem i dotarłem do okolic Trzcianej (Trstená), a dokładnie do Twardoszyna (Tvrdošín). Do Trzcianej musiałbym i tak odbić drogą 59 na północ i nadłożyć jeszcze kilka kilometrów, więc nie miało to sensu. W Twardoszynie licznik pokazał mi równe 150 km. Przepakowałem się więc na rower i przed dwunastą w południe ruszyłem w trasę. Tego dnia wiał chłodny, południowo-zachodni wiatr, co dla mnie oznaczało powietrze w twarz już na pierwszych kilkunastu kilometrach. No trudno. Przynajmniej nie padało.

22 lipca 2022

powrót i podsumowanie #msm22

Dwudziesty pierwszy odcinek jeszcze mi się nie trafił w żadnej serii. „Kończ waść…” – powiecie, i będziecie mieli całkowitą rację! Najwyższy zatem czas, by wspomnieć trochę o powrocie i podsumować tegoroczną wyprawę.

20 lipca 2022

Paryż w pigułce

Wstałem rano z piętrowej pryczy w wieloosobowym koedukacyjnym pokoju hostelu. Początkowo wydało mi się dziwne, że nadal jest ciemno. Pokój został jednak tak zorganizowany, by można było spać w nim nawet w środku dnia: szczelne rolety, ściany pomalowane na czarno… choć pewnie ja się tu produkuję, a stali bywalcy hosteli będą mieli ze mnie niezłą polewkę… nie wiem, dajcie znać w komentarzach.